Magdalena Grzebałkowska, Ewa Winnicka: Jak się starzeć bez godności

Przygoda z tą książką zaczęła się od spotkania z jej autorkami. Uważam, że wysłuchanie podcastu Radia 357 o tym samym tytule lub właśnie wyszukanie spotkania autorskiego reportażystek, będzie świetnym wstępem do tej lektury. Pomiędzy Magdaleną Grzebałkowską i Ewą Winnicką pozytywnie „iskrzy” i to nie tylko na papierze, ale również w rozmowach. Książka jest zresztą dialogiem pomiędzy obu paniami.

Dla mnie „Jak się starzeć bez godności” to antyporadnik, który idealnie wpisał się w moje potrzeby. Jestem rówieśniczką autorek i podobnie jak one mam poczucie, że staję się przezroczysta. Wszystko to o czym piszą bywa tematem moich konwersacji z przyjaciółmi. Obserwując „towarzyszy” z podobnym PESELEM i po przeliczeniu autorek, że do emerytury zdołamy wypić około 500 butelek wina coraz bardziej staje się jasne, że wchodzimy w kolejny etap naszego życia. Po przeczytaniu książki jeszcze bardziej sobie uświadomiłam, że to jak będę się starzeć, w dużej mierze zależy ode mnie. Najważniejsze jest jednak to, do czego namawiają. Kobiety w wieku przedstarczym nic nie muszą, mogą wszystko. Nawet wyjść w piżamie na zakupy. Namawiają do akceptacji siebie, swoich niedoskonałości i cieszenia się z wolności. To oczywiście słodko-gorzka opowieść, bo niewiele jest wesołych rzeczy w starzeniu się. Panie jednak poczuciem humoru „rozminowały” temat i muszę przyznać, że dawno nie śmiałam się głośno tyle razy co przy czytaniu „Jak się starzeć bez godności”. Polecam gorąco, szczególnie tym którzy oswajają się z siwieniem i zmarszczkami, a jak dowodzą autorki jest nas sporo.

Książka jest też ciekawa edytorsko. Rozdziały poprzeplatane są ilustracjami i zdjęciami moich ulubionych reportażystek w nieco innej odsłonie.

„Zatem przystępujemy do obliczeń.

Partia rządząca zamierza wysłać nas na emeryturę za lat dziesięć.

– zostało nam więc około 3650 dni do osiągnięcia wieku emerytalnego- podliczam niby zawodowa księgowa, Ewa robi notatki.

Jesteśmy wstrząśnięte. Zakładając, że pijemy jedną butelkę wina w tygodniu – do emerytury zdołamy więc wypić zaledwie 521 win czerwonych lub białych. Przed nami już tylko 3650 śniadań i tyle samo obiadów (kolacji postanawiamy nie jeść, więc nie wliczamy). Przyjmując, że w czasie każdych wakacji zanurzamy się w jeziorze lub morzu dziesięć razy, zostało nam sto wejść do wody przed emeryturą. Nie wspominając o seksie. Skoro przeciętny Polak kocha się raz w tygodniu (dane polskich seksuologów), a my jesteśmy przeciętnymi Polkami, przed nami jeszcze nieco ponad pół tysiąca stosunków”.

„I zobacz, mówi Magda, co się stało, rozjechałyśmy się. My jesteśmy piękne, mówimy trochę w obcych językach, mamy dystans do siebie, wciąż chcemy się uczyć. Nie uważamy, że jakikolwiek poseł może decydować, kto powinien, a kto nie urodzić dziecko, a każdy człowiek o innym odcieniu skóry niż biały niesie z sobą zagrożenie dla polskiej kultury i tożsamości.

Tymczasem Polska została w tyle: nie lubi obcych, wciąż tkwi w jednoczesnym poczuciu wyższości i niższości. Jeden zero dla nas”.

Grzebałkowska Magdalena, Winnicka Ewa. Jak się starzeć bez godności. Wydawnictwo Agora, 2022

Ilustracje: Agata Endo Nowicka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.