Szczepan Twardoch: Królestwo

 Ponownie wróciłam do świata wykreowanego przez Szczepana Twardocha w „Królu”. Tym razem autor opowiedział  wojenne  losy bohaterów. Ja po raz kolejny cieszyłam się świetną interpretacją powieści przeczytanej już nie tylko przez Macieja Sthura ale i Agnieszkę Grochowską oraz Ewę Abart. Świetna robota. Kontynuacja książki zresztą równie dobra jak pierwsza część. W” Królestwie” narratorami są Ryfka, Dawid oraz przez moment Emilia (mocno przejmujący fragment). Opowieść podobnie jak wcześniejsza historia niejednoznaczna, opierająca się ocenom moralnym i pokazująca chyba rzadko w literaturze zobrazowane  losy  wojenne mieszkańców Warszawy. Jak już poprzednio napisałam kawał, „mięsistej” prozy z intrygującymi bohaterami działającymi według swojego kodeksu moralnego, przekraczającymi granice ale uwodzicielskimi. Czasy opisane przez Twardocha jednoznacznym ocenom się  także się wymykają i to stanowi o sile powieści. Daleko jej do bogoojczyźnianej wersji dziejów, ale pomimo że to fikcja literacka wydaje się być wiarygodnym świadectwem tych czasów. W tle wielka historia, na pierwszym planie ponownie zazębiający się świat żydowski i  polski. Frapujące portrety Ryfki i  Dawida. Powieść pełna emocji i bardzo rożnie interpretowana przez czytelników. To chyba najlepsza rekomendacja dla jakiejkolwiek twórczości. Ja polecam.

Dla Polaków bogaty Żyd, choćby z najlepszej rodziny, jest postacią zasadniczo podejrzaną. Źródła jego majątku zawsze wydają się niemoralne. Co dziwne, majątek polskiego szlachcica, przez wiele pokoleń budowany na niewolniczej pracy chłopskiej, niemoralny nikomu się nie wydawał, a majątek żydowskiego handlarza czy bankiera już tak – mówię dziwne, a przecież nie jest to wcale dziwne, skoro to właśnie Polacy  ustalili normy regulujące, co jest godziwe, a co podejrzane.

A tak naprawdę ty nie potrafisz wygrać, bo nie umiesz przestać walczyć. Na tym polega zwycięstwo, Jakub. Że się wygrało i dalej walczyć się nie musi.

 

 Twardoch Szczepan. Królestwo. Wydawnictwo Literackie, 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *