Ryszard Kapuściński: Imperium

Szczerze mówiąc nie wierzę, że dopiero teraz przeczytałam „Imperium” Ryszarda Kapuścińskiego. To moje wielkie przeoczenie. Przed oczyma mam taki filmik krążący po social mediach, w którym jakiś batiuszka głosi nacjonalistyczne kazanie. Mówi z wielkim przekonaniem, jest pełen wiary, że powrót rosyjskiego imperium to kwestia czasu. Oczywiście słuchałam tego z niepokojem i przerażeniem, ale równie mocno zmartwiona byłam jak przeczytałam w reportażu Kapuścińskiego opis podobnego spotkania sprzed kilkudziesięciu lat, tuż po rozpadzie Związku Radzieckiego z równie zaangażowanym batiuszką. Tylko, że wtedy przez autora potraktowany został jako margines, odprysk wydarzeń. Trudno o inną refleksję niż ta, że nie odrobiliśmy lekcji (mam na myśli liberalne, konsumpcyjne społeczeństwa Zachodu). I jeszcze jedną, że „Imperium” powinno znaleźć się w kanonie lektur, które obowiązkowo należy przeczytać.

Ryszard Kapuściński opowiada w nim o rozpadzie Związku Radzieckiego. Tuż po 1989 kilkakrotnie odwiedza ten kraj, przemierzając go wzdłuż i wszerz. Trafia do dużych miast, zahacza o posowieckie republiki i dociera na odległą północ. Wszędzie tam rozmawia z mieszkańcami i z tych spotkań buduje się obraz poradzieckiego imperium, sposób myślenia ludzi. Trudno ominąć w tej opowieści historię tych rejonów i autor obserwuje wrzenie w państwach wyłonionych z molocha. Opisuje miejsca, gdzie pomimo wieloletniej indoktrynacji rodzą się w bólach na nowo państwa i z niepamięci wyłaniają narody.

Początek książki to Pińsk, miejsce rodzinne autora, które wraz z wejściem armii zza wschodniej granicy zmienia się diametralnie i owija kokonem strachu. I ten strach związany z czystkami stalinowskimi, bierność obywateli, przyzwolenie na zło niestety cały czas towarzyszy nam w wędrówce autora po tym ogromnych przestrzeniach. Widać zmiany związane z rozpadem Związku Radzieckiego, szczególnie w azjatyckiej części tej konstelacji i w Ukrainie. Po tych kilkudziesięciu latach po napisaniu książki okazuje się, że tekst, który był zapisem chwili stał się ponadczasowy, refleksje i spostrzeżenia niezwykle przenikliwe i stawiające diagnozę, która zakończona optymistycznym akcentem dzisiaj rozbiła się na drobne kawałki.

Kapuściński Ryszard. Imperium. Agora, 2008

Lektor: Jerzy Trela

Kolekcja „Dzieła Wybrane” Ryszard Kapuściński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.