Nina Majewska-Brown: Wakacje

Mam wakacje to skusił mnie tytuł powieści  Niny Majewskiej-Brown. Poważnie to wybór padł z klucza poznańskiego (autorka podobno ma związki z tym miastem), kryminalnego (ostatnia jej książka porównywana z pisarstwem Läckberg), no i urokliwą okładką zapowiadającą totalny relaks. Nie bardzo wiem jak zacząć. Relaks graniczący z sennością był przez początkowe rozdziały opowiadające o urlopie bohaterki i jej rodziny. Autorka snuje powolną opowieść o zwiedzaniu Barcelony, plażowaniu okraszoną często dowcipnymi refleksjami narratorki o życiu rodzinnym. Jest kilka spostrzeżeń o Polakach za granicą, dorastaniu nastoletniego syna i tego typu historie. W tę rodzinną sielankę wbijają się niezbyt lubiani rodzice głowy rodziny. Tutaj następuje kulminacja wzajemnych żali i pretensji. Życie. Dalej jest dość podobnie, bo bohaterka generalnie ma pod górkę. Fragmentami to naprawdę niezła powieść obyczajowa. Poza kilkoma lapsusami (może trzeba zapisać to na karb debiutu): za niedogodności związane z imprezowaniem  sąsiadów w nocy rodzina nie musi opuszczać apartamentu wcześnie rano jak miało być pierwotnie, ale tuż przed odlotem samolotu,  okazuje się, że lot mają rano; w ogródku pachnie wiosną, a z chronologii powieści wynika, że jest jesień itp. bardziej martwi, że autorka mocno pokiereszowała życiowo bohaterkę, jakby bała się, że w powieści jest zbyt mało dramaturgi i nie zdąży spożytkować wszystkich pomysłów. Nie wiem jak jeszcze „przeczołga” Ninę, a że tak będzie wskazuje finał pierwszej z czterech części cyklu. Fragmenty dotyczące końcówki wakacji w Hiszpanii przejmujące, pozostałe wydarzenia średnio wiarygodne, no ale tam. Ubawiła mnie też Nina restauratorka. Jeśli ten biznes jest tak prosty jak w powieści, czyli ograniczający się do kilku wizyt w firmie i zwalniania/zatrudniania pracowników, zmieniam zawód. Czepiam się, choć to fikcja i autorka ma prawo to wpisania w kartki książki mnóstwa nonsensów. Czasem opowieść jednak wzruszała, czasem budziła uśmiech i w sumie kibicowałam naiwnej, ale pozytywnie zakręconej Ninie. Raczej nie sięgnę po kontynuację, natomiast zamarzyła mi się kawa w ogródku w cieple południowego słońca.

Ps. Bohaterka delikatnie mówiąc nie jest admiratorką twórczości Gaudiego, a w zasadzie Sagrady Famíli. Umieszczenie zdjęcia tego symbolu Barcelony na obrazku wyróżniającym spowodowane było moją sympatią do tej dziwacznej budowli. Książka może być  drobną podpowiedzią przy planowaniu podróży do stolicy Katalonii.

Majewska-Brown Nina. Wakacje. Rebis. 2015

Cykl: Nina Braun (tom 1)

Moja ocena: 4/6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *