Jean-Baptiste Andrea: Czuwając nad nią

Ja staram się podróżować nie tylko w rzeczywistości, ale również lekturowo. Moja słabość do włoskich klimatów zwiodła mnie już kilkakrotnie, ale nie tym razem. „Czuwając nad nią” może nie powaliło mnie na kolana, ale okazało się solidną powieścią z twistem.

Mamy dwa plany czasowe. Towarzyszymy w umieraniu seniorowi, który jest mieszkańcem klasztoru i w którym to klasztorze przechowywana jest tajemnicza rzeźba. Równocześnie w retrospekcjach przyglądamy się powiązanym losom niskorosłego rzeźbiarza i jego przyjaciółki. Tę parę dzieli właściwie wszystko czyli pochodzenie, majątek, wykształcenie. Oboje są jednak utalentowani, ona jest bardzo mądra, dla niego marmur nie ma żadnych tajemnic. Ich splecione losy przypadają na burzliwe czasy na świecie. Obserwujemy Włochy przez prawie całe poprzednie stulecie.

To trochę książka awanturnicza, bo Mimo „prowadzi się” bardzo różnie, trochę pokazująca mechanizmy wielkiej polityki z perspektywy rodziny o dużych aspiracjach, trochę też o zaniechaniach szczególnie wobec reżimu. Jest to też opowieść o kobiecie, która musi się mocno postarać, żeby jej głos był słyszalny.

Jest w tej książce motyw, który bardzo skojarzył mi się z „Prawdziwą historią Jeffreya Watersa i jego ojców”. Trochę mnie męczy ten zbieg okoliczności i zastanawiam się czy tylko mnie. Ja do końca nie domyśliłam się jaka niespodzianka kryje się w tajemniczej rzeźbie i uznaję, że był to świetny zabieg. Nie piszę nic więcej, bo nie chcę psuć zabawy.

Jak ktoś tęskni za przygodą, z ciekawymi bohaterami, z lekkim feministycznym zacięciem i intrygami na tle historii, to Jean-Baptiste Andrea wykreował świat, w którym z radością można się zanurzyć.

Andrea Jean-Baptiste. Czuwając nad nią. Znak Koncept, 2024

Tłumaczenie: Beata Geppert

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *