Nina Lykke: Ostatnie stadium

Świadomie staram się ostatnio wybierać lektury, których autorkami i bohaterkami są kobiety. Te wybory okazały się wielokrotnie fantastyczne i sprawiły mi sporo czytelniczej satysfakcji. Ten trend to u mnie składowa różnych czynników, ale między innymi zmęczenie tym jak mężczyźni tłumaczą nam świat.

„Ostatnie stadium” szczególnie ze mną rezonowało i sądzę, że podobnie mogą mieć moje rówieśniczki. To trochę słodko gorzka historia pięćdziesięciolatki, której praca już nie sprawia radości, związek jest jałowy, a ideały i marzenia schowane są na pawlaczu. Wypaliły się też znajomości i przyjaźnie, a rozczarowanie tym co wokół łatwo utopić w lampce wina wielkości kuli.

Elin jest lekarką rodzinną, przez której gabinet przewija się mnóstwo ludzi, będących przekrojem społeczeństwa. Od jakiegoś czasu misyjność w jej zawodzie zastąpiła znużeniem i rezygnacją. Obserwujemy ją w trakcie spotkań z pacjentami, które zresztą ironicznie komentują w rozmowie z fikcyjną postacią, szkieletem Tore. To często trudni, rozczeniowi ludzie, a nasza bohaterka miota się uwięziona pomiędzy próbą pomocy w realnych problemach a skostniałym systemem. Nie wiem jak inni czytelnicy, ale ja jestem sobie w stanie wyobrazić, że podobnie funkcjonuje służba zdrowia i u nas i w Norwegii i ta frustracja dotyka mnie jakoś mocno. Jako często bezradny petent w wielkiej machinie „zdrowia” jestem pełna empatii wobec zawodowych perypetii Elin.

To jednak tylko wycinek wielkiej katastrofy, która ją dotyka. Jej życie osobiste to pasmo niespełnienia i w konsekwencji trudnych wyborów. Jest tak rozczarowana i znudzona, że wplątuje się w romans. Spotykamy ją w momencie, gdy stoi na rozstaju i jest w stanie lekkiej „hibernacji”. Poraża swoją bezwolnością, a jej opowieść, retrospekcje pokazują nam drogę do tego punktu.

„Ostatnie stadium” to również satyryczny obraz norweskiej klasy średniej. Według mnie ponownie, te spostrzeżenia i doświadczenia nie są tak odległe od tego co dzieje się i u nas.

Ja często identyfikowałam się z bohaterką i sądzę, że dla kobiet z pewnym bagażem doświadczeń to może być szczególna lektura. Dla mnie taką się okazała.

Lykke Nina. Ostatnie stadium. Wydawnictwo Pauza, 2021

Tłumaczenie: Karolina Drozdowska

Lektor: Beata Olga Kowalska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *