Mélissa Da Costa: Cały ten błękit

Jeśli mierzyć objętością czytanych przeze mnie ostatnio powieści, to okazuje się że lapidarność jest w cenie. Podobnie jest z bestsellerami, czyli nie zawsze to co podoba się wszystkim jest dla mnie. No ale czasem trudno się pohamować i kocyk i kominek i opasła książka staje się obietnicą.

„Cały ten błękit” był właśnie taką obietnicą dobrze czytelniczo spędzonego czasu. Od początku wiemy, że główny bohater mierzy się ze śmiertelną chorobą. Chce jednak przeżyć ostatnie chwile na swoich warunkach i rezygnuje z leczenia. Postanawia, że przemierzy południe Francji kamperem. Szuka do tej przygody towarzysza, którym okazuje się być Joanne. Dziewczyna skrywa jakieś tajemnice, a ich wspólna podróż okazuje się być nie tylko wyprawą w nieznane rejony, ale również poznaniem siebie samych.

Prawda, że brzmi interesująco i momentami bywa. Po pierwsze nasi bohaterowie wbrew temu co złego ich spotkało i spotyka, afirmują życie. Joanne uczy Émila uważności i to wydaje się częściowym remedium na nieuchronność losu chorego chłopaka. Przez dłuższy czas frapuje nas jakie traumy kryją się za zachowaniem głównej bohaterki. Większość jednak powieści jest mocno rozwlekła i przegadana, więc zanim z retrospekcji, interakcji z spotkanymi ludźmi, wyłoni się pełen obraz raczej się domyślamy co mogło się wydarzyć.

Bardzo trudnym tematem jest powolne i nieuchronne oddalanie się Émila spowodowane chorobą. Nie wiem jak literacko można to „ograć” w konwencji powieści jaką przyjęła Mélissa Da Costa. Nie jest ckliwie, ale jakiś rodzaj romantyzowania wydarzeń chyba daleki jest od rzeczywistości. Tu mogą pewnie wypowiedzieć się osoby na co dzień zajmujące się chorymi przewlekle. Autorka ma też słabość do Coelho i to właśnie m.in jego aforyzmy pojawiają się w „Całym tym błękicie”. Książka zresztą kojarzy mi się z nurtem powieści dającym wskazówki jak dotrzeć do samego siebie itp. I chociaż powieść jest dość obszerna, ja zostałam z wrażeniem pewnej powierzchowności w poruszanych zagadnieniach.

To oczywiście moje subiektywne opinie, ponieważ „Cały ten błękit” rezonuje z mnóstwem czytelników i najlepiej samemu sprawdzić, w której grupie jesteśmy.

Costa Mélissa da. Cały ten błękit. Znak Literanova, 2025

Tłumaczenie: Łukasz Müller

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *