Nie mogę jakoś czytelniczo opuścić Afryki Północnej. Tym razem powieść o sporym ładunku emocjonalnym. Tych nieco wrażliwszych może doprowadzić do bezsenności.
Autor opowiada o młodej dziewczynie, która jest ofiarą wojny domowej w Algierze. To trochę literatura drogi, bo jej bohaterka przemierza podróż w przeszłość i równocześnie wraca do miejsc znanych jej z dzieciństwa. Aube ma problem z artykulacją, ale toczy monolog wewnętrzny, którego odbiorczynią jest jej nienarodzona córka. Ta rozmowa pozwala nam się zorientować, co się wydarzyło i jak wygląda jej życie w tej chwili. W trakcie swojej wyprawy poznaje jeszcze kilka postaci, które dają świadectwo okrucieństw i przerażających rzeczy, które ich spotkały.
Książka jest też manifestem feministycznym i 'krzykiem” bohaterki o swoje prawa. Jej wykluczenie to nie tylko efekt kalectwa, ale w równym stopniu bycia kobietą w społeczeństwie patriarchalnym. Jest też próbą upamiętnienia ofiar bratobójczej wojny pomiędzy ugrupowaniami islamskimi a algierską armią.
Przejmujące, pełne przemocy, odkrywające kawałek najnowszej historii. Autor jak mantrę powtarza, że oprawcy ujawniają się zmieniając tożsamość. Wszyscy nagle stają się „kucharzami” Trudno nie oprzeć się refleksji, że to w powojniu najbardziej pożądana profesja. Chciałabym, żeby tych fałszywych kucharzy objawiało się jak najmniej, ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że to naiwne życzenie. Książkę czytajcie, bo jest kolejnym świadectwem jak niebywale łatwo zawładnąć ludźmi, jak religia i idee są pożywką dla zła i jak niewielki wpływ na swój los mają ludzie, którzy urodzili się w kiepskim miejscu i fatalnym momencie.
Daoud Kamel. Huryska. ArtRage, 2025
Tłumaczenie: Oskar Hedemann
Lektor: Barbara Liberek
Seria: Rahla
One thought to “Kamel Daoud: Huryska”