Z wielką dozą niepewności sięgałam po „Stefcię”. Jestem ogromną fanką miniserialu stworzonego przez autorkę i publikowanego na profilach Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Zauroczyli mnie aktorzy wcielający się w Stefcię, Antoniego, Józka, Leona, Atkę czy Heńka. W krótkich filmikach, w świetnych plenerach, pałacowych wnętrzach przedstawili oni złożoność i zależności wsi i pałacu. Wszystko to wpisane w zgrabną opowieść romansową dziewczyny z nizin i mężczyzny po przejściach, ale znacznie wyżej postawionego w hierarchii społecznej.
Obawiałam się oczywiście powtórzeń, spłycenia tej historii oraz potraktowania książki jako kontynuacji czerpania zysków z sukcesu serialu. Okazało się, że autorka uzupełniła opowieść o trochę szczegółów, pogłębiła portrety psychologiczne głównych bohaterów. Bardzo przyjemnie się tę książkę czytało. Nadal Joanna Adamek w tekście wstawiała fragmenty gwarą. Wydaje mi się, że w powieści są dokładniej pokazane losy Stefci zanim pojawiła się ona w pałacu. Obserwujemy dziewczynę ze wsi, która dorośleje i nabiera ogłady, ale nie przestaje być otwarta i żywiołowa. Opowieść, która oparta jest solidnie o fakty, posadowiona w epoce nie traci jednak tempa i chociaż znamy już jej internetową kontynuację, nadal ciekawi.
Sądzę, że to książka nie tylko dla fanów najbardziej znanej służącej w Polsce, ale również dla tych, którzy chcą zacząć z nią znajomość lub na chwilę znaleźć się w jej świecie.
Adamek Joanna. Stefcia. Znak Horyzont, 2025