Mam kilka słabości i czytanie książek przed obejrzeniem ekranizacji jest jedną z nich. Hasło „wakacje” w środku mroźnej zimy również zadziałało. Już kiedyś próbowałam przeczytać jedną z książek Emily Henry i jej nie podołałam, teraz weszłam w tę przygodę czytelniczą bez większych oczekiwań i to był klucz do tej lektury.
Było to klasyczne „friends to lovers” z nieco, szaloną, pełną pomysłów bohaterką i jej „poukładanym” przyjacielem. Poppy i Aleks poznali się na studiach i od tego czasu spotykają się raz w roku na wspólnych wakacjach. Część z nich sponsorowana jest przez czasopismo, w którym dziewczyna opisuje swoje relacje z podróży. Większość jednak tych wakacyjnych wypraw nijak się ma do instagramowych fotek i filmików. Bohaterowie czerpią z nich radość nie z powodu tego co ich otacza, ale tego że ten czas spędzają w swoim towarzystwie. Taka perspektywa plus świadomość Poppy, że dopóki nie uporządkuje swoich emocji to żaden książę z bajki jej nie uratuje, to coś co nieco odbiega od sztampy. Dodam, że książka jest bardziej zniuansowana niż ekranizacja. Nadal to jednak literatura gatunkowa, bez nadmiernie pogłębionych portretów psychologicznych i przewidywalna do bólu. Dla miłośników komedii romantycznych, którzy spokojnie „umoszczą” się w znanych sobie schematach, co pozwoli im być może, na chwilę relaksu.
Henry Emily. Ludzie, których spotykamy na wakacjach. Wydawnictwo Kobiece, 2022
Tłumaczenie: Aleksandra Weksej
Lektor: Jagoda Małyszek