Bardzo się cieszę, że o tej książce zrobiło się tak głośno i to z kilku powodów. Po pierwsze tak czysto po ludzku zakładam, że autorka zapraszana na spotkania będzie za nie otrzymywała przyzwoite gaże i poza docenieniem tej prozy, będzie to zastrzyk finansowy do jej pewnie napiętego budżetu matki samotnie wychowującej dziecko. Mam nadzieję, że podobnie będzie z profitami z sprzedaży książek. Po drugie porusza w książce temat dziecka w spektrum, co chyba poza serialem „Matki pingwinów” nie jest zbyt popularny temat w przestrzeni medialnej. No i najważniejsze. Sposób pisania Elizy Kąckiej o jej relacji z córką to coś wyjątkowego i sądzę, że może to rezonować z mnóstwem czytelników.
Ja jestem pełna podziwu dla autorki za oplecenie niełatwej codzienności w mistrzowsko sformułowane sekwencje zdań, trafione w punkt metafory, język który otwiera nowe przestrzenie dla wyobraźni. To wyróżnia dobrych pisarzy i pisarki i za to autorkę będę po tej lekturze cenić. Nie samym „warsztatem” jednak książka stoi. Musi zajść jeszcze interakcja z czytelnikiem na innych płaszczyznach. U mnie wyjątkowo, bo bardzo sobie cenię taki sposób pisania, nie „zaiskrzyło” całkowicie. Wynika to z kilku osobistych doświadczeń. Jestem mamą dorosłego dziecka z problemami (nie w takiej skali jak Ruda), ale bardzo kosztowne okazało się dla mnie współodczuwanie. Nie byłam gotowa na takie wyzwania, więc zakładam że część czytelników może mieć podobnie. Macierzyństwo Elizy Kąckiej w jakimś procencie jest też moim, więc ogrom tego z czym musiała (musi) się borykać dotyka i mnie. To pewnie dotyczy wszystkich rodziców, nie tylko „osobnych’ dzieci. Ja w tej chwili nie mam siły na „dźwiganie” ciężarów innych i ta bardzo egoistyczna teza nie pozwoliła mi w pełni docenić kunsztu powieści. Chcę tylko napisać, że do tak angażującej literatury warto mieć wszystko poukładane i zasoby z duża ilością empatii, bo ta proza jej wymaga.
Bez względu na moje osobiste „potyczki” z tym tekstem jest wart, żeby go przeczytać. Tym razem zgodni co do tego byli nie tylko jurorzy Nike, ale wszyscy czytelnicy. To jednak coś znaczy. Po lekturze obejrzyjcie sobie wręczenie nagrody. Chwyta za serce największych sceptyków.
Kącka Eliza. Wczoraj byłaś zła na zielono. Karakter, 2024