Colm Tóibín: Brooklyn, Long Island

Dylogia Colma Tóibína trafiła u mnie na idealny moment. Równocześnie czytam jedną z książek zeszłorocznego noblisty, więc informacje, że główna bohaterka „Brooklinu” „miota się” nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Jej dylematy wobec rozważań Lászla Krasznahorkai to „bułka z masłem” i ta codzienna metafora jest tu jak najbardziej na miejscu.

W pierwszym tomie mamy młodą Irlandkę, która z pomocą znajomego księdza emigruje do Ameryki. Tam dotyka ją los wszystkich, którzy próbują zaadoptować się w nowym miejscu i nowej sytuacji. Sądzę, że z jej emocjami identyfikuje się mnóstwo ludzi. Eilis poznaje na potańcówce chłopaka i jest to moment, w którym wydawałoby się, że jej decyzje powinny stać się bardziej świadome i dojrzalsze. Uwikłana w jedną relację, musi wrócić do ojczyzny i zmierzyć się z nowym uczuciem oraz Irlandią lat pięćdziesiątych poprzedniego stulecia. Kolejny tom dotyczy dojrzałej Eilis, która stoi na rozdrożu swojego małżeństwa i ponownie wraca do miasteczka swojego dzieciństwa.

Nie chcąc psuć przyjemności czytania, nie będę zdradzała zbyt dużo z treści. Sądzę, że poza rozterkami uczuciowymi głównej bohaterki obie te książki świetnie pokazują bolączki związane z emigracją, z powrotem do miejsc, które bohaterowie opuścili. Autor rewelacyjnie sportretował mieszkańców fikcyjnego miasteczka na południu Irlandii i atmosferę takiego miejsca. Trudno uciec od refleksji, że to kolejny niezmiernie ważny bohater grupowy tego cyklu. Podobne jest zresztą z „włoskim emigracyjnym odłamem” amerykańskiej części opowieści.

I w ” Brooklinie” i w „Long Island” miałam wrażenie, że autor opisuje wydarzenia dość beznamiętnie, a książki są przecież o uczuciach. Pierwszoplanową postacią jest Eilis, ale w obydwu częściach towarzyszymy również pozostałym zaangażowanym w tę historię. W drugiej części, nie wiem czy to wynikało z wieku bohaterów, miałam wrażenie, że emocje zgodnie z wykształceniem Eilis były podzielone na rubryczki w księdze przychodów i rozchodów. Va banque poszła tam jedna bohaterka.

Jakkolwiek byśmy nie oceniali wyborów i decyzji bohaterów Colma Tóibína, dziwili się jego stylowi pisania i tak warto było im chwilę potowarzyszyć. Ja już się cieszę, na ekranizację „Brooklinu”, bo mnie ominęła w kinie.

Tóibín Colm. Brooklyn. Rebis, 2025

Cykl: Eilis Lacey (tom 1)

Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski

Tóibín Colm. Long Island. Rebis, 2025

Cykl: Eilis Lacey (tom 2)

Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *