Antonina Tosiek: Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet

Zanim wysłuchałam „Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet” nieco już o niej wiedziałam. Okazało się to tym razem o tyle ważne, że miałam świadomość, że Antonina Tosiek nie zamieściła w swojej książce pamiętników czy obszernych ich fragmentów, ale wyłuskiwała z tego ogromu wyimki, które ilustrowały tematy, które poruszała. Korzystała w tym celu z zasobów, które pojawiały się na różnego rodzaju konkursach na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Tego materiału było dużo, ale naukowczyni i tak nie może odżałować, że spora część pamiętników została zniszczona w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia. Osoby, które chcą poznać te wspomnienia w całości nadal muszą zajrzeć do archiwum lub biblioteki. Z tego co zrozumiałam nieliczna część jest zdygitalizowana i wydana, a pozostałe pamiętniki czekają na cyfryzację.

Z tą wiedzą nie poczułam rozczarowania, że nie śledzę losów pamiętnikarek linearnie, że informacje o nich pojawiały się przy różnych zagadnieniach. Nie miałam w ręce papierowej wersji książki ( nadrobię), ale wyobrażam sobie że jeśli autorka nawet przy kilku bohaterkach przygotowałaby ich biogramy to objętość książki byłaby niebotyczna.

Podobało mi się, że Antonina Tosiek umówiła się z czytelnikami, że zaufamy jej w wyborom, a równocześnie pamiętnikarkom, że ich kreacja nie jest nadmierna. Autorka podzieliła książkę na pięć części. Pierwsza dotyczy potrzeby opowieści, druga edukacji, trzecia pracy, czwarta życia społecznego i kulturalnego a piąta dotyka sfer najintymniejszych czyli ciała i relacji.

Dla mnie osoby, która jeszcze pamięta wieś, o której pisze autorka sporo informacji było zbieżnych z tym co zaobserwowałam lub wysłuchałam od wiejskich kobiet. Trochę ta książka oczywiście koresponduje z „Chłopkami”, ale wydaje mi się że tak skonstruowana książka daje pewien przekrój zjawisk, które dotyczyły mieszkanek wsi. Nie wyłania się z tych wspomnień niestety obraz radosny. Bez względu na okres, o którym bohaterki piszą ich codziennością jest ciężka praca. Lektura zburzyła np. moje przekonanie, że z różnymi udogodnieniami kobietom było łatwiej. Takich rozbijających mity informacji zresztą było dużo więcej. I to dla mnie chyba największa wartość tej książki, czyli nie skansen i cepelia ale prawdziwe opowieści z tłem potwierdzonym aparatem naukowym. Ważne jest również to, że pamiętnikarki zahaczają o czas nam stosunkowo bliski.

Wielkie ukłony dla Antoniny Tosiek, że odkurzyła zasoby, wyciągnęła te wspomnienia, oddała głos kobietom. Zrobiła to z uważnością i czułością. Nie jest to jednak sentymentalne, nie romantyzuje losów swoich bohaterek. To opowieść o systemowym wykluczeniu oparta o mnóstwo wspomnień kobiet wypchniętych poza nawias historii. Ważna książka.

Tosiek Antonina. Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet. Czarne, 2025

Seria: Poza serią

Lektor: Maria Seweryn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *